nowy
artyści / twórcy

nowy

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku. Naprzód dzieci małe Z dozorcą, potem Sędzia szedł z Podkomorzyną, Obok pan Podkomorzy otoczon rodziną.

17.01.2022nowy
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło, Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło, #2

artyści / twórcy

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku. Naprzód dzieci małe Z dozorcą, potem Sędzia szedł z Podkomorzyną, Obok pan Podkomorzy otoczon rodziną.

17.01.2022tamara pieńko
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło, Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło, #11

Wydarzenia

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku. Naprzód dzieci małe Z dozorcą, potem Sędzia szedł z Podkomorzyną, Obok pan Podkomorzy otoczon rodziną.

22.12.2021Wydarzenia
Słońce ostatnich kresów nieba dochodził

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku.

Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku.

21.12.2021Wydarzenia
Słońce ostatnich kresów nieba dochodził

Właśnie z lasu wracało towarzystwo całe, Wesołe, lecz w porządku.

21.12.2021Wydarzeniawystawa
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło

Krótkie były Sędziego z synowcem witania, Dał mu poważnie rękę do pocałowania.
I w skroń ucałowawszy uprzejmie pozdrowił; A choć przez wzgląd na gości niewiele z nim mówił. Widać było z łez, które wylotem kontusza Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.
W ślad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru, I z łąk, i z pastwisk razem wracało do dworu.
Tu owiec trzoda becząc w ulice się tłoczy I wznosi chmurę pyłu.

21.12.2021Wydarzenia
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło

Krótkie były Sędziego z synowcem witania, Dał mu poważnie rękę do pocałowania.
I w skroń ucałowawszy uprzejmie pozdrowił; A choć przez wzgląd na gości niewiele z nim mówił. Widać było z łez, które wylotem kontusza Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.
W ślad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru, I z łąk, i z pastwisk razem wracało do dworu.
Tu owiec trzoda becząc w ulice się tłoczy I wznosi chmurę pyłu.

Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło

Krótkie były Sędziego z synowcem witania, Dał mu poważnie rękę do pocałowania.
I w skroń ucałowawszy uprzejmie pozdrowił; A choć przez wzgląd na gości niewiele z nim mówił. Widać było z łez, które wylotem kontusza Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.
W ślad gospodarza wszystko ze żniwa i z boru, I z łąk, i z pastwisk razem wracało do dworu.
Tu owiec trzoda becząc w ulice się tłoczy I wznosi chmurę pyłu.